Liderka rankingu WTA Iga Świątek spotka się z Chorwatką Janą Fett (254. w WTA) w pierwszej rundzie wielkoszlemowego turnieju, który w poniedziałek rozpocznie się na trawiastych kortach w Wimbledonie. W singlu wystąpi w Londynie aż pięć polskich tenisistek i dwóch tenisistów.
Miesiąc temu Świątek zdobyła drugi wielkoszlemowy tytuł w karierze, wygrywając po raz drugi Roland Garros, podobnie jak w 2020 r. W Wimbledonie swój najlepszy wynik, czyli czwartą rundę (1/8 finału) osiągnęła w ubiegłym sezonie. Jej pierwsza rywalka awansowała do głównej drabinki po trzech zwycięstwach w eliminacjach.
W przeprowadzonym w piątek w Londynie losowaniu 66. w rankingu WTA Magda Linette (AZS Poznań) trafiła na Meksykankę Fernandę Conteras-Gomez (157. WTA), a 92. na świecie zawodniczka LOTOS PZT Team Magdalena Fręch (KS Górnik Bytom) zagra z Włoszką Camilą Giorgi (26. WTA). Natomiast zwyciężczyni kwalifikacji Katarzyna Kawa (BKT Advantage Bielsko-Biała, 132. w rankingu) spotka się z Kanadyjką Rebeccą Marino (107. WTA).
Trzy rundy eliminacji przeszła też Maja Chwalińska (BKT Advantage Bielsko-Biała), która zadebiutuje w przyszłym tygodniu w Wielkim Szlemie. Zawodniczka LOTOS PZT Team, sklasyfikowana na 172. miejscu, w pierwszej rundzie zmierzy się z Czeszką Kateriną Siniakovą – 63.
W męskiej drabince z numerem siódmym został rozstawiony Hubert Hurkacz, który na otwarcie wylosował Hiszpana Alejandro Davidovicha-Fokinę (38. w ATP). Polak w ubiegłą niedzielę wygrał prestiżowy turniej ATP 500 na trawie w Halle, a w Wimbledonie przed rokiem dotarł do półfinału.
Drugim z polskich tenisistów, którzy wystąpią w singlu na londyńskiej trawie, będzie Kamil Majchrzak (Centralny Klub Tenisowy Grodzisk Mazowiecki). Czołowy zawodnik LOTOS PZT Team, obecnie 91. na świecie, w pierwszej rundzie spotka się z Australijczykiem Thanasim Kokkinakisem (82.).
W sumie w The Championships 2022 wystąpi aż 11 polskich tenisistów, z tego grona aż dziewięcioro w grze podwójnej. Co najważniejsze, będziemy mogli mocno kibicować dwóm polskim deblom, stworzonym przez byłego lidera rankingu ATP i mistrza Wimbledonu (2017) – Łukasza Kubota i Szymona Walkowa (LOTOS PZT Team) oraz dwóch zawodników CKT Grodzisk Mazowiecki – Kamila Majchrzaka i Jana Zielińskiego (obaj LOTOS PZT Team).
W rywalizacji kobiet pięć Polek wystąpi z zagranicznymi partnerkami: Magda Linette (AZS Poznań) z Amerykanką Bernardą Perą (ubiegłoroczne półfinalistki Roland Garros); Katarzyna Piter (CKT Grodzisk Maz.) z Gruzinką Oksaną Kałasznikową: Katarzyna Kawa (BKT Advantage Bielsko-Biała) z Australijką Monique Adamczak; Magdalena Fręch (KS Bielsko-Biała/LOTOS PZT Team) z Brazylijką Beatriz Haddad-Maią oraz Alicja Rosolska (KT Warszawianka) z Nowozelandką Erin Routliffe.
Najszybciej newsy trafią do Internetu. Zmiany w stanie prawnym lub projekty, które mają szansę wejść w życie, branżowe nowinki, informacje o nowych technologiach, produktach – portale internetowe są miejscem, gdzie na nie trafimy. Tak jak w przypadku niebranżowych mediów internetowych, mamy zagwarantowaną szybkość dostarczania informacji. Poszerzanie swojej wiedzy poprzez lekturę branżowej prasy, książek i stron internetowych wydaje się być oczywistą ścieżką samodzielnego rozwoju swojego życia zawodowego.
W zależności od naszych potrzeb, nastawienia, upodobań itp. warto sięgać po autorów, których styl pisania, charakter ujmowania tematu nam się podobają i po prostu do nas przemawia. Nie ma potrzeby zmuszać się do czytania czegoś, co nam się zwyczajnie nie podoba. Wszak lektura ma nam sprawiać satysfakcję i przyjemność, a nie tylko dostarczać wiedzy.
Słowo pisane to nieoceniony sposób na rozpowszechnianie informacji. Pamięć ludzka jest ulotna, o czym często przekonujemy się aż za dobrze. Dzięki lekturze zyskujemy dostęp do informacji, do których możemy się praktycznie w każdej chwili odwołać i potraktować je jako swoisty pewnik, także w sytuacjach spornych czy przy wyjaśnianiu nieścisłości. Tego komfortu nie mamy w przypadku sięgania po informacje przekazane drogą ustną, które są uważane za mniej wiarygodne. Większe zaufanie do zanotowanych informacji kosztem tych powiedzianych i usłyszanych to efekt uboczny rewolucji Gutenberga.
Czytanie jest czynnością angażującą nasz mózg – można to tak w skrócie ująć, bez wchodzenia nadmiernie w medyczne szczegóły. „Muszę przemyśleć to co przeczytałem/przeczytałam” – często w ten sposób podsumowujemy lekturę (chyba, że była ona dla nas bardzo nieangażująca na poziomie intelektualnym, emocjonalnym, nie dostarczyła nam żadnych nowych informacji itp.). Dzięki czytaniu wpadniemy na nowe pomysły, kreatywne sposoby rozwiązania problemów, nowe ujęcia starego i dobrze znanego tematu. Opisany przez autora case study może stać się inspiracją do wykorzystania przez analogię pewnych rozwiązań w nowym kontekście. Osobną kwestię, choć wartą wspomnienia, stanowią teksty, które nie są inspiracją w sensie zawodowych, a przede wszystkim w zakresie samorozwoju. Z doświadczenia mogę napisać, że świetnie w tej kwestii sprawdzają się biografie znanych ludzi, których osiągnięcia lub ścieżka życia z jakiegoś powodu budzą nasz podziw czy po prostu zainteresowanie. Recepty na sukces od A do Z na skalę Billa Gatesa w takiej biografii raczej znajdziemy (zresztą wtedy cena takiej książki była inna), ale coś, co może pchnąć nasze myślenie o swojej działalności, zachęcić do odejścia z pracy na etacie i założenia własnej firmy, przemodelowania swojej oferty, wpłynięcia na sposób komunikowania się z klientami itp. Możliwości jest tu naprawdę sporo i warto je wykorzystać. Funkcję inspiracji może pełnić biografia nie tylko kogoś z naszej branży, do tego celu potrafią się też nadawać nieźle życiorysy artystów, którzy zazwyczaj w życiu nie mieli lekko.
Najszybciej newsy trafią do Internetu. Zmiany w stanie prawnym lub projekty, które mają szansę wejść w życie, branżowe nowinki, informacje o nowych technologiach, produktach – portale internetowe są miejscem, gdzie na nie trafimy. Tak jak w przypadku niebranżowych mediów internetowych, mamy zagwarantowaną szybkość dostarczania informacji. Poszerzanie swojej wiedzy poprzez lekturę branżowej prasy, książek i stron internetowych wydaje się być oczywistą ścieżką samodzielnego rozwoju swojego życia zawodowego.
W zależności od naszych potrzeb, nastawienia, upodobań itp. warto sięgać po autorów, których styl pisania, charakter ujmowania tematu nam się podobają i po prostu do nas przemawia. Nie ma potrzeby zmuszać się do czytania czegoś, co nam się zwyczajnie nie podoba. Wszak lektura ma nam sprawiać satysfakcję i przyjemność, a nie tylko dostarczać wiedzy.
Słowo pisane to nieoceniony sposób na rozpowszechnianie informacji. Pamięć ludzka jest ulotna, o czym często przekonujemy się aż za dobrze. Dzięki lekturze zyskujemy dostęp do informacji, do których możemy się praktycznie w każdej chwili odwołać i potraktować je jako swoisty pewnik, także w sytuacjach spornych czy przy wyjaśnianiu nieścisłości. Tego komfortu nie mamy w przypadku sięgania po informacje przekazane drogą ustną, które są uważane za mniej wiarygodne. Większe zaufanie do zanotowanych informacji kosztem tych powiedzianych i usłyszanych to efekt uboczny rewolucji Gutenberga.
Czytanie jest czynnością angażującą nasz mózg – można to tak w skrócie ująć, bez wchodzenia nadmiernie w medyczne szczegóły. „Muszę przemyśleć to co przeczytałem/przeczytałam” – często w ten sposób podsumowujemy lekturę (chyba, że była ona dla nas bardzo nieangażująca na poziomie intelektualnym, emocjonalnym, nie dostarczyła nam żadnych nowych informacji itp.). Dzięki czytaniu wpadniemy na nowe pomysły, kreatywne sposoby rozwiązania problemów, nowe ujęcia starego i dobrze znanego tematu. Opisany przez autora case study może stać się inspiracją do wykorzystania przez analogię pewnych rozwiązań w nowym kontekście. Osobną kwestię, choć wartą wspomnienia, stanowią teksty, które nie są inspiracją w sensie zawodowych, a przede wszystkim w zakresie samorozwoju. Z doświadczenia mogę napisać, że świetnie w tej kwestii sprawdzają się biografie znanych ludzi, których osiągnięcia lub ścieżka życia z jakiegoś powodu budzą nasz podziw czy po prostu zainteresowanie. Recepty na sukces od A do Z na skalę Billa Gatesa w takiej biografii raczej znajdziemy (zresztą wtedy cena takiej książki była inna), ale coś, co może pchnąć nasze myślenie o swojej działalności, zachęcić do odejścia z pracy na etacie i założenia własnej firmy, przemodelowania swojej oferty, wpłynięcia na sposób komunikowania się z klientami itp. Możliwości jest tu naprawdę sporo i warto je wykorzystać. Funkcję inspiracji może pełnić biografia nie tylko kogoś z naszej branży, do tego celu potrafią się też nadawać nieźle życiorysy artystów, którzy zazwyczaj w życiu nie mieli lekko.