Terra Nova: Gdzie podział się Guzman?

terra-nova-guzman-f

To nie będzie odkrywczy wpis, ale dosyć nurtuje mnie postawione pytanie. Za nami cztery odcinki Terra Nova – lepsze i gorsze – a tymczasem niejaki Guzman, który w założeniu miał być prawą ręką Taylora i szefem służb bezpieczeństwa osady… zniknął. Nie ma go. Widział go ktoś? Zadebiutował w pilotowym odcinku i nagle jakby zapadła się pod nim ziemia. Czy takie rzeczy przydarzają się postaciom, które widnieją na zdjęciach promocyjnych razem z całą najważniejszą obsadą? Nie sądzę. Tymczasem miejsce Guzmana zajęła ostra i nie dająca wciskać sobie kitu porucznik Washington, której rola – choć i tak drugoplanowa – robi z niej jedną z najciekawszych i zwyczajnie najfajniejszych postaci tego serialu.

W poprzednim tekście o Terra Nova pisałam, że Guzman w pilocie nie miał się jeszcze czym wykazać. Teraz chcę dodać, że już w zasadzie nie musi. Bez względu na to, czy koleś został wypisany ze scenariusza, jego rola zdegradowana do absolutnego minimum, czy cokolwiek (nie spodobał się widzom? twórcy kręcili nosem?), Wash jest bezkonkurencyjnie lepsza. Abstrahując od tego, że jest kobietą, to jest kobietą, która potrafi kopać tyłki, wściekać się z mordem w oczach i na szorstki, nie oczywisty sposób troszczyć się o innych. Uwielbiam takie postacie, a samemu serialowi doskonale przyda się osoba o nieco bardziej agresywnym temperamencie. Wygładzeni i ugrzecznieni bohaterowie – prawy Jim, szlachetna Elizabeth, opiekuńczy Taylor – na dłuższą metę staną się zbyt mdli, by dało oglądać się Terra Novę bez przeciążenia cukrem.

tn-wash

Wash (a dokadniej Alicia Washington) to obecnie chyba jedyna postać, która ma jakiś charakter(ek). I oczywiście – gra na stereotypach, absolutnie się z tym nie sprzeczam. Twarda baba z jajami, widzieliśmy to już milion razy (Starbuck, Debra, Buffy, Zoe Washburne). Ale nie zmienia to faktu, że wśród rodzinnych postaci serialu, Washington wprowadza szczyptę pieprzu, która kieruje Terra Novę na trochę dojrzalsze tory. Mam wielką nadzieję, że potencjał, jaki kryje się w tej postaci (np. relacje z Taylorem, świadomość własnych słabości, osobisty konflikt z Szóstkami, etc.) nie zostanie zaprzepaszczony. Nawet na drugim planie taki smaczek pozwoli cieszyć się z oglądania, dodać mu nowy poziom. [Spoiler] Na przykład czy zwróciliście uwagę, jak wściekła Washington była na siebie, gdy Szóstki puścili ją wolno? (1×05, The Runaway) Odrzuciła rękę Reynoldsa, gdy ten chciał upewnić się, że wszystko z nią ok. Wściekła, pokonana, ostatnią rzeczą, jaką od kogokolwiek chciała była litość i troska. To jest postać z krwi i kości. Nie mogę doczekać się, aż znów pokaże pazurki. Bez dwóch zdań została moją ulubioną bohaterką.

Przy okazji – gdzieś na necie czytałam też, właśnie w kontekście postaci Wash i piątego odcinka, że Terra Nova nie za bardzo jeszcze wie, czym dokładnie jest ani w którą stronę pójść. [Dalej spoilery] Z jednej strony mamy te proste i schematyczne wątki, których rozwiązania są boleśnie oczywiste: choroba jest odporna na przeziębienie, dziewczynka nie może być zła – musiała zostać do zła zmuszona, a banda bezmyślnych nastolatków i tak nie zginie; wyjdą z opresji cało i co najwyżej dostaną burę. Z drugiej gdzieś tam zarysowuje się mroczna tajemnica dotycząca źródła założenia kolonii. W międzyczasie zaatakowana Wash w pojedynkę obije mordy z trzem napastnikom. Ta scena się nie patyczkuje, nie owija w bawełnę – jest dynamiczna, ostra, do sedna. Powstało pytanie: czy jest odpowiednia dla „rodzinnego” widza? Mam nadzieję, że mimo wszystko serial zrzuci jednak ze swojego przyjaznego tonu i pokaże, choć raz na jakiś czas, swoją ciemniejszą i dojrzalszą stronę.

Niestety mam świadomość, że moje oczekiwania mogą skończyć się boleśnie, bo serial jak na razie uparcie trzyma się swojego mało odkrywczego schematu, powielając pomysły, które były wykorzystywane już na dziesiąte strony gdzie indziej. Nie potrafię jednak oprzeć się magii ciekawego settingu sci-fi, dlatego ze swym własnym prywatnym uporem oglądam dalej.