Już 14 czerwca na polskim SciFi Universal – 2 dni po premierze amerykańskiej – obejrzymy pierwszy odcinek Dark Matter, nowego serialu producentów Gwiezdnych wrót. Mój stopień oczekiwania na ten tytuł już znacie: wysoki. Dziś zapraszam do poznania kilku szczegółów zdradzonych przez Rogera Crossa, aktora wcielającego się w postać Six!

Jeśli śledzicie bloga na bieżąco, na pewno wiecie, o co z Dark Matter chodzi. Jeśli nie, Dark Matter to jeden z kilku nowych seriali science fiction stacji Syfy, mających odnowić jej wizerunek jako producentów dobrej fantastyki. W skrócie: Syfy najpierw tworzyła niezłą fantastykę, potem przestawiła się na masowe filmy telewizyjne i reality showy, a teraz, po spuszczeniu głowy i przyznaniu się do błędu, stara się wrócić do łask fanów. Kibicuję im w tym przedsięwzięciu z całego serca, siłą więc rzeczy Dark Matter już na starcie ma ode mnie punkty zaufania – a te nawet bez pozostałych silnie oddziałujących na mnie faktów: fabuły śledzącej losy cierpiącej na amnezję załogi tajemniczego statku kosmicznego, nazwisk twórców i producentów: Josepha Mallozzi i Paula Mullie, oraz obsady składającej się z co najmniej dwóch lubianych przeze mnie aktorów. Z jednym z nich miałam przyjemność przeprowadzić wyjątkową przedpremierową rozmowę, z której dowiedziecie się, czego spodziewać się po serialu – i więcej. Zapraszam do przeczytania wywiadu z Rogerem Crossem!

Zacznijmy od samego serialu, bo osobiście wyjątkowo nie mogę się go doczekać. Minęło dużo czasu odkąd mogliśmy oglądać nowy serial science fiction na małym ekranie, więc jestem Dark Matter bardzo bardzo ciekawa. Co możesz nam o nim opowiedzieć? Co jest w nim wyjątkowego?

Uważam, że to wspaniały serial; to prawdziwy serial science fiction, a podróż, w którą nas zabierze, będzie podróżą pełną odkryć, ekscytujących sytuacji, z mnóstwem akcji i intryg. Jak wiesz, budzimy się na pokładzie statku bez pamięci; nasza pamięć została w jakiś sposób wymazana; odkrywamy androida; musimy dowiedzieć się, kto jest przyjacielem, a kto jest wrogiem, a jednocześnie musimy poznać się nawzajem i spróbować zorientować się, komu spośród nas możemy zaufać. Próbując ogarnąć, co się dzieje, bohaterowie opowiadają się czasami po różnych stronach, mają różne zdania co tego, kto ma rację, a kto nie. Postawa „najpierw strzelać i zadawać pytania później” na początku wydaje się właściwa, ale z drugiej strony nie chcemy robić sobie nowych wrogów, bo naprawdę nie mamy pojęcia, czemu postępujemy tak jak postępujemy. Pod tym względem to będzie szalony, naprawdę fajny serial.

Miałeś okazję zapoznać się z komiksem, na którym Dark Matter jest oparty?

Tak, udało mi się przeczytać pierwszy zeszyt. Nie znałem go wcześniej, ale przeczytałem zanim zaczęliśmy kręcić. Podobał mi się. W komiksie dzieje się trochę inaczej, ale jest też bardzo dużo podobieństw. Cieszę się, że serial w dużej mierze zachowuje atmosferę z komiksu.

Z oczywistych powodów wydaje się, że większość akcji w serialu będzie działa się na pokładzie statku. Pytanie dla tych, którzy nie znają komiksu: czy zobaczymy w Dark Matter inne lokacje?

Tak, zdecydowanie! Już w pierwszym odcinku odwiedzamy pewną planetę, bo była ostatnią lokacją, której koordynaty zostały zaprogramowane w komputerze statku. Część zabawy w tym odcinku będzie polegać właśnie na powodach odwiedzenia tej planety. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale ten wątek będzie obecny w całym sezonie. Trafiamy w to miejsce, więc musimy dowiedzieć się, dlaczego mamy się na tam znaleźć, co mamy tam zrobić, czy jesteśmy tymi dobrymi, czy tymi złymi. Więc tak, na pewno będziemy zwiedzać ciekawe miejsca; na planie zbudowaliśmy mnóstwo świetnych lokacji. Mamy bardzo utalentowany dział artystyczny.

Pytanie dla wszystkich fanów science fiction – których w Polsce mamy całkiem dużo: czy serial oddaje jakiś specyficzny klimat? Na podstawie statku, tajemniczości, czy nawet nazwisk twórców słyszeliśmy na przykład dużo porównań do Stargate Universe. Są jakieś charakterystyczne dla science fiction obszary, do których Dark Matter może być porównany?

Dark Matter jest przede wszystkim bardzo unikalny. To znaczy, wiadomo, będą porównania np. do Gwiezdnych wojen, ale według mnie serial bardzo różni się od Stargate Universe. Oczywiście oba seriale mają tych samych autorów, ale tutaj stworzyli coś naprawdę innego, bardzo różniącego się od tamtej rzeczywistości. Nie wiem, jakie byłoby najlepsze porównanie, chyba Strażnicy galaktyki. W tym sensie, że też mamy tu grupę bardzo różnorodnych postaci i całkiem sporo elementów humorystycznych. Widzowie będą mogli podchwycić wiele porównań, a każde z nich będzie moim zdaniem dobre.

Porozmawiajmy o postaciach. Co możesz nam opowiedzieć o Six?

Gdy Six się budzi, nie ma zupełnie pojęcia, co się dzieje ani kim są ci inni ludzie. Kiedy odnajdują na statku mniejszy transportowiec, okazuje się, że Six potrafi nim latać, więc wtedy odkrywają, że mają pamięć ruchową; wiedzą, że posiadają jakieś umiejętności. Dowiadujemy się też, że umiemy się świetnie bić. Zostajemy z pytaniem „ok, potrafimy to i tamto – co teraz z tym zrobimy”? Co do samego Six, najfajniejsze jest w nim to, że to twardziel, skupiony i skrupulatny, ale z sercem. Typ, który naprawdę przejmuje się rzeczami.

DarkMatter_FiveTo właściwie moje następne pytanie. Miałam już przyjemność obejrzeć pierwszy odcinek serialu i tym, co spodobało mi się w Six najbardziej było jego natychmiastowe nawiązanie relacji z Five. Już w pierwszej scenie – kiedy zamieniacie się kurtkami! to było takie super! – odebrałam wrażenie, że szykuje się jakiś rodzaj pokrewieństwa albo nawet przyjaźni. Wasze późniejsze sceny wydają się tylko to potwierdzać, i muszę powiedzieć, że nie mogę doczekać się zobaczyć, jak ta relacja rozwija się dalej. Umięśniony, wzbudzający respekt facet i wrażliwa nastolatka – to para, z którą będzie trzeba się liczyć. Czy jestem na dobrym tropie? Proszę powiedz, że jestem na dobrym tropie.

Jesteś bardzo spostrzegawcza! Super, że udało się to w odcinku oddać. Tak, nawiązujemy tu fajną więź, a mnie świetnie pracowało się przy jej tworzeniu z Jodelle [Ferland]. Nie mogę powiedzieć za wiele, ale zdecydowanie jest tu pokrewieństwo. Tak jak mówisz: Five to na początku wrażliwa, delikatna osoba, a Six, duży i silny, czuje potrzebę ochraniania jej. Później odkryjecie, że Five w zasadzie potrafi świetnie radzić sobie sama.

Są jakieś inne relacje pomiędzy bohaterami, na które warto zwrócić uwagę? Wiadomo, trudno oczekiwać po szóstce nieznajomych uwięzionych na statku, żeby żyli w pełnej zgodzie.

Wszyscy mamy ze sobą różne rodzaje relacji, a najfajniejsze jest w nich to, że nieważne, jak bardzo potrafimy być względem siebie wrogo nastawieni, ostatecznie dorastamy do tego, żeby zostać rodziną. Trochę dysfunkcyjną, na pewno, ale taką, w której każdy z nas ma sposób na porozumienie się z drugą osobą. Na przykład postać One, ze względu na swoją wrażliwość, pewną naiwność i dobre serce, wzbudza w innych troskę. Two jest twarda i waleczna, więc mają dużo wspólnego z Six. Three jest zuchwały i lubi się popisać, ale i tak można w nim dostrzec głębsze uczucia. Generalnie wszyscy nawiązujemy ze sobą różnorodne relacje; każdy z nas spełnia inne zadanie.

Nie ma nic lepszego niż serial o załodze statku współpracującej ze sobą.

Tak, to jest świetnie. Jak w życiu: są ludzie, z którymi przyjaźnimy się pomimo ich wad, z którymi i tak znajdujemy wspólny język. W każdym z bohaterów serialu jest coś, co będzie się podobać.

Z tego, co widać, w Dark Matter będzie dużo akcji. Mamy jedna świetną scenę walki w pilocie, w której siłujesz się z Androidem. Naturalnie, sceny akcji nie są dla ciebie nowością, ale czy sam odgrywasz je przed kamerą?

Tak, generalnie odgrywam wszystkie swoje sceny walki, ale większe rzeczy, takie rzucanie się z budynków zostawiam dublerom [śmiech]. Za to wszystkie sekwencje walk to w całości ja.

Ok, będę się uważnie przyglądać!

O, właśnie, dokładnie tak! [śmiech]. Ale poważnie, mam z tego frajdę, fizycznie jestem w stanie to robić, więc jak mówią „w sumie lepiej, żebyście zagrali to sami”, to gramy sami. Mamy też nieźle wysportowaną ekipę, więc kwestie techniczne, takie jak montaż, mamy załatwione od razu, nie musimy przejmować się żadnym wycinaniem kawałków. Wszyscy byli tymi sekwencjami bardzo podekscytowani.

DarkMatter_SixWiemy, że Dark Matter nie jest twoją pierwszą przygodą z fantastyką. Ostatnio widzieliśmy cię w Continuum, Arrow, The Strain, wcześniej była też Eureka, Fringe, nawet Enterprise, oczywiście Kroniki Riddicka – zasadniczo bardzo dużo produkcji z gatunku. Można się zastanowić, że to twoja strefa komfortu. Jesteś fanem science fiction?

Zdecydowanie jestem fanem science fiction. Wychowałem się oglądając wszystko od Bucka Rogersa po Gwiezdne wojny, z wszystkim pomiędzy. Zawsze dobrze bawiłem się przy Star Treku. Fantastyka tworzy wspaniałe światy, pełne wielkich możliwości, w którym można być kim się chce. Jeśli pozostaje wierna zasadom, które się dla danego świata wymyśliło, to jest to dobra fantastyka. Zawsze byłem jej fanem.

Oglądasz jakieś inne seriale science fiction? Albo czekasz na jakieś?

Lubię seriale, które mają akcję i elementy przygodowe, więc oglądam Grę o tron, podoba mi się Gotham i Marvel’s Agents of S.H.I.E.L.D. (na początku trochę się martwiłem, bo pierwsze odcinki były takie sobie, ale potem znaleźli swój rytm). Są zabawni, świetnie się przy nich bawię. Oglądam też swoich kumpli w Arrow, nawet pomimo tego, że sam już w nim nie gram. Ale co do prawdziwego serialu science fiction – tak jak powiedziałaś – nie było takiego od jakiegoś czasu, więc naprawdę wyczekuję Dark Matter. Statek kosmiczny – to będzie coś wielkiego! Nawet sam chcę po prostu ten serial oglądać.

A są jakieś inne seriale, w których chciałbyś wystąpić?

O rany! [śmiech]. Bardzo chciałbym wystąpić w Empire, Blacklist jest świetnym serialem, bardzo mi się podoba. Ogólnie nie mam zbyt wiele czasu na oglądanie seriali, ale zwykle nagrywam je i oglądam jak jestem w domu.

Zatrzymajmy się na chwilę przy jednym z seriali, w którym występujesz. Niedługo będziemy oglądać finałowy sezon Continuum (pierwszy serial, w którym cię widziałam!). Smutno nam, że musimy się z nim pożegnać, ale z drugiej strony cieszymy się, że dostał szansę zakończyć się właściwie. Czy będziemy zadowoleni z finału?

Tak, myślę, że jak najbardziej będziecie. Wiadomo, chcielibyśmy mieć więcej czasu na domknięcie wszystkich wątków; Simon [Barry] jest świetnym scenarzystą i na pewno byłby w stanie to zrobić. Moja obecność na planie jest zwykle ograniczona – zazwyczaj jestem pół kraju dalej – ale tutaj udało mu się poprowadzić scenariusz w taki sposób, by umieścić mnie w sezonie w znacznie większej niż zwykle ilości. Wcześnie zagwarantował moją obecność na planie. Więc tak, wierzę, że będziecie zadowoleni. Sporo rzeczy się kończy i wyjaśnia, ale jednocześnie jest sporo zaskakujących niespodzianek. Ogólnie naprawdę lubię ten serial, można się przy nim świetnie bawić, ale też zmusić do myślenia. To w sumie jeden z moich ulubionych projektów w karierze.

Kończy się nam czas, więc krótkie pytanie na zakończenie: ulubiony dzień na planie Dark Matter?

Prawdopodobnie pierwszy, z tym poczuciem, że wszystko jest nowe, mamy nowe postacie, nową ekipę. To było tak, że zebraliśmy się razem, zrobiliśmy pierwsze odczytanie scenariusza, jesteśmy gotowi do kręcenia i nagle wszystko ożyło. Pracowaliśmy wtedy z T.J. Scottem, reżyserem, który zrobił coś świetnego: powiedział, żebyśmy przeszli korytarzem, a potem usłyszeliśmy „kręcimy!”. Że co? „Przecież nie zrobimy wam krzywdy!”. No i nakręciliśmy tę scenę właśnie w ten sposób, i nagle wszystko weszło na swoje miejsce. Porozumieliśmy się natychmiastowo. To był świetny pierwszy dzień. Zawsze ma się te obawy, że nie wiadomo, jak będziemy dogadywać się między sobą, ale potem nagle się dogadujesz. To znacznie ułatwia pracę – uwielbiam to uczucie.

I w ten sposób Dark Matter stał się serialem nie do przegapienia.

Cieszy mnie to słyszeć!

Dziękuję ci bardzo za rozmowę.

Cała przyjemność po mojej stronie. Trzymaj się!

Polska premiera Dark Matter na SciFi Universal 14 czerwca (niedziela) o 22:00.

  • StacjaKosmiczna

    „Dark Matter jest przede wszystkim bardzo unikalny. To znaczy, wiadomo, będą porównania np. do Gwiezdnych wojen…Nie wiem, jakie byłoby najlepsze porównanie, chyba Strażnicy galaktyki…” – Chyba do Pandorum i pokrewnym produkcji. Po tej rozmowie (i po zakończeniu pierwszego sezonu) zaczynam podejrzewać, że Roger nie do końca rozumie specyfikę show, w którym występuje. A co gorsza, podrzuca zupełnie nietrafione porównania.