Nowe seriale science-fiction i fantasy w sezonie 2013/2014

almost-human-02

Jeśli jesteście na bieżąco ze światem seriali zza oceanu, z pewnością wiecie, że ubiegły tydzień minął pod znakiem upfrontów, czyli zamówień i prezentacji nowych seriali w największych stacjach amerykańskiej telewizji. Ewentualnie mogliście być na bieżąco z fanpage’em i Twitterem, na których wstawiałam i komentowałam najciekawsze trailery. Dzisiaj, w ramach podsumowania, chciałabym te prezentacje i komentarze poszerzyć, bo przy takim wysypie fantastyki zdecydowanie jest o czym gadać.

Oto 8 nowych seriali science-fiction i fantasy, które w sezonie 2013/2014 na pewno wypróbuję:

1. Almost Human (FOX)

Ze wszystkich propozycji, jakie w minionym tygodniu przejrzałam, Almost Human okazał się największą pozytywną niespodzianką. Serial opisywany jako „Karl Urban gra policjanta w niedalekiej przyszłości, w której oficerom prawa przydziela się za partnerów humanoidalne roboty” brzmiał interesująco już na starcie, ale trailer jasno i wyraźnie pokazał, że pod tym prostym konceptem kryje się znacznie więcej. Przede wszystkim nie spodziewałam się, że główny bohater zostanie obdarzony tak ciekawą głębią psychologiczną jak złamanie po utracie partnera i niechęć do pozbawionych emocji robotów z jednej strony, a z drugiej konieczność zastąpienia nogi syntetyczną protezą. Te dwa konflikty, wewnętrzny i zewnętrzny, zapowiadają całą masę ciekawych relacji pomiędzy bohaterami, zwłaszcza w kontekście powoli rosnącego zaufania do nowego partnera – który też nie jest byle jakim androidem, ale zaprojektowanym z specjalnie z myślą o odczuwaniu emocji. Dwa przeciwne charaktery, dwa przeciwne światy, w jednym pełnym akcji serialu science-fiction – dla mnie bomba. A skoro mowa o akcji, komu też skojarzyły się „proceduralne” odcinki Fringe, w których bohaterowie po drugiej stronie prowadzą śledztwa w futurystycznej wersji rzeczywistości? No właśnie. Almost Human to produkcja doskonale znanych z Fringe twórców, J.J. Abramsa i J.H. Wymana, przypuszczam więc, że możemy szykować się na kolejny nietuzinkowy tytuł, który odkryje przed nami znacznie więcej niż nam się wydawało. W obsadzie, poza Karlem Urbanem (ale serio, czy samo „Karl Urban” nie wystarcza?) znajdują się również Lili Taylor, Mackenzie Crook, Michael Ealy, Minka Kelly.

2. Dracula (NBC)

O Draculi pisałam już wcześniej na początku roku, pierwszy trailer rozwiewa więc aurę mistycyzmu, jaki ten serial otaczał, dodając jednocześnie znacznie więcej pieprzu. Dracula (Jonathan Rhys Meyers) przybywa do Londynu pozując na amerykańskiego przedsiębiorcę, który pragnie obdarzyć miasto elektrycznością. W rzeczywistości chce się jednak zemścić na ludziach, którzy skrzywdzili go wieki temu. Plany krzyżuje mi tylko beznamiętne zakochanie się w kobiecie, która wydaje się reinkarnacją jego zmarłej żony – ale to już wiedzieliśmy. Z trailera dowiadujemy się za to, że Dracula może przywrócić małemu ekranowi zakurzony wizerunek krwiożerczego i bezwzględnego potwora, za jakim od tak dawna tęsknimy. Spora dawka neo-wiktoriańsko-matriksowej nowoczesności też całkiem mi się podoba, mam więc spore nadzieje na intrygującą opowieść o mrocznych zakamarkach udręczonej duszy, okraszonej widowiskowymi efektami specjalnymi. Bo nie będę ukrywać, że widowiskowość na mnie działa – tak jak nie będę ukrywać swojej ciekawości, jak w roli Lucy Westenra poradzi sobie Katie McGrath (w końcu obejrzałam niedawno całe Przygody Merlina). Czekam na pilota całkiem pozytywnie.

Recenzja pilota: Dracula był lepszym potworem niż mścicielem

3. Sleepy Hollow (FOX)

Sleepy Hollow wzbudza we mnie najbardziej nijakie wrażenia, bo cały pomysł wydaje mi się okropnie kosmiczny i ciężko mi uwierzyć, że taka fabuła może się w ogóle trzymać kupy – zwłaszcza po tej tajemniczej kobiecie, która ma dla bohatera tajemnicze odpowiedzi. Trailer również podoba mi się średnio, głównie przez wzgląd na bardzo stereotypowe żarty, które od dawna nie są już śmieszne. Mimo wszystko coś mnie w tym pomyśle urzeka, w głównej mierze ciekawa interakcja bohatera sprzed dwóch wieków z rzeczywistością czasów współczesnych. Serial opowiadać będzie bowiem o tym, jak to Ichabod Crane budzi się w XXI w., w którym ponownie musi się zmierzyć z Jeźdźcem bez głowy (który uzbrojony po szyję wygląda co najmniej kuriozalnie). Ponieważ mowa o stacji FOX, możemy spodziewać się przede wszystkim procedurala z twistem, ale o ile główny wątek fabularny brzmi jeszcze nie najgorzej, tak już zupełnie nie potrafię wyobrazić sobie spraw tygodnia prowadzonych przez podróżnika z przeszłości. Z drugiej strony mam sporo zaufania wobec panów Alexa Kurtzmana i Roberto Orci (Star Trek, Alias, Fringe), więc niczego jeszcze nie wyrokuję. Chętnie też zobaczę, chociaż przez chwilę, Clancy’ego Browna (wiecie, Earth 2). Tak czy inaczej, choć niczego nie skreślam zanim zanim nie zobaczę, Sleepy Hollow to jak na razie największa niewiadoma.

Recenzja pilota: Czapki z głów przed pilotem Sleepy Hollow

4. Legends (TNT)

Jeśli o mnie chodzi, całe przedstawianie Legends może się rozpocząć i skończyć na „serial szpiegowski z Seanem Beanem”, a i tak zasiądę przed ekranem z wywieszonym językiem. Szczęśliwie się jednak składa, że zapowiedź Legends przemawia do mnie również fabularnie, a trailer zrobił na mnie stosunkowo mocne wrażenie – na co nie bez znaczenia wpłynął fakt, że zobaczyłam w nim również Ali Larter i Tinę Majorino. Cała rzecz rozchodzi się o to, że bohater grany przez Seana Beana to tajny agent specjalizujący się w działaniach pod przykrywką, ponieważ potrafi wcielić się w każdy rodzaj człowieka. Problemy pojawiają się jednak w momencie, w którym zaczyna zanikać jego własna tożsamość. Spiski, intrygi, akcja, tajemnice – to wszystko bardzo ładnie przychodzi na myśl bez specjalnego wysiłku, a ponieważ seriali szpiegowskich ostatnio nie za wiele, popieram taki temat obiema rękami. Nie będzie to oczywiście science-fiction pełnoprawną gębą, co najwyżej near-fi, ale i tak zapowiada się interesująco. A komu jedna scena z trailera skojarzy się z pewnym odcinkiem Stargate SG-1, ręka do góry.

5. Once Upon a Time in Wonderland (ABC)

Spin-off Once Upon a Time, Wonderland, jak tytuł wskazuje, skupi się na postaci nastoletniej Alicji, którą w wiktoriańskim zakładzie psychiatrycznym próbują wyleczyć ze złudzeń, że kiedykolwiek odwiedziła magiczną Krainę Czarów. Nim jednak czeka ją  nieszczęsny los wymazania pamięci, na ratunek przychodzą jej niezwykli przyjaciele i zabierają bohaterkę w pełną przygód podróż.  I… wszystko fajnie, ale po całym jednym sezonie Once Upon a Time i kilku odcinkach drugiego nie wiem, czy zniosę tę rażącą sztuczność w pokrewnym tytule. Cały trailer wyglądał naprawdę świetnie do momentu pokazania zbyt wielkiej ilości scen przepełnionych kiepskimi efektami specjalnymi, a ja, choćbym chciała, nie potrafię zmusić się do zawieszenia niewiary. Dosyć gryzie mnie też infantylny wątek miłosny, więc tak naprawdę nie wiem, czy dam Wonderland szansę. Edward Kitsis i Adam Horowitz potrafią napisać fajne rzeczy (Zagubieni, Tron: Uprising), ale równie dobrze potrafią napisać rzeczy kiepskie (Once Upon a Time), więc szykuje się jedna wielka loteria.

Recenzja pilota: W Krainie Czarów zabrakło magii

6. Intelligence (CBS)

Jeśli wyżej pisałam, że mało seriali szpiegowskich, to tutaj będę musiała to cofnąć. Oto bowiem od CBS nadchodzi serial o agencie, który posiada wszczepiony do mózgu mikroczip pozwalający mu na przetwarzanie cyfrowych danych w czasie rzeczywistym. Zostaje mu przydzielona partnerka i razem mają działać na rzecz bezpieczeństwa narodowego. Poza aspektem kung-fu-sci-fi, najfajniejszą rzeczą w tym serialu są Josh Holloway w roli agenta (Sawyer) i Meghan Ory (Ruby z Once Upon a Time, moja ulubiona bohaterka) w roli agentki – bo niestety, aspekt kung-fu-sci-fi nieco za bardzo przypomina mi cuda-wianki, jakie działy się w jedynym odcinku nowych Aniołków Charliego, jaki widziałam. Mam nadzieję, że nie, bo pomysł i obsada podobają mi się bardzo, choć oczywiście nie spodziewam się kilkunastu warstw fabularnych i skomplikowanych intryg na miarę Homeland. Jak mówią sami twórcy, serial będzie połączeniem filmów o Jamesie Bondzie z Mission: Imposssible. I jeśli własnie takim się okaże, na mniej-więcej takim poziomie abstrakcji, to ja z przyjemnością kupię go w całości.

7. The Last Ship (TNT)

Pierwsza rzeczą, jaka zainteresowała mnie w przypadku The Last Ship jest zarys fabularny: załoga amerykańskiego niszczyciela jest ostatnią nadzieją ludzkości na przetrwanie zagłady wywołanej tajemniczą globalną epidemią. Post-apo, marynarka wojenna, te sprawy, wiecie. Drugą rzeczą, która kupiła mnie już w trzeciej sekundzie trailera był głos Adama Baldwina. Kto kiedykolwiek oglądał Firefly wie, jak brzmi głos Adama Baldwina – i prawdopodobnie jak bardzo fajnie będzie zobaczyć Adama Baldwina po raz kolejny w akcji. Nastawiwszy się już tak pozytywnie, resztę trailera przyjęłam na klatę – z nudnym, sztampowym przywódcą i amerykańskim patriotyzmem na czele. Nie mam złudzeń, że The Last Ship zapełni dziurę po stracie Last Resort, ale może zaproponuje przynajmniej coś choć odrobinę spójnego, ciekawego i klimatycznego. Bo nie ma nic lepszego niż banda ludzi zamkniętych w jednej przestrzeni w trakcie zewnętrznego kryzysu wiszącego im nad głowami – tylko że to trzeba umieć rozegrać. Mam nadzieję, że ekipa Michaela Baya będzie umieć.

8. Marvel’s Agents of S.H.I.E.L.D (ABC)

Drugi raz zostawiam S.H.I.E.L.D. na sam koniec, bo nie będę się kryć, że poza niespodziankowym Almost Human, nowy serial Jossa Whedona to dla mnie największa perełka przyszłego sezonu. Dlaczego? Bo to nowy serial Jossa Whedona. Nawet gdyby nie był o agentach marvelowskiej agencji wywiadowczej i nie ciągnął wątków rozpoczętych w Avengersach, a i tak byłby serialem Jossa Whedona, wyczekiwałabym go jak dziecko wyczekuje Bożego Narodzenia. Jako prawdziwa (psycho-)fanka, trailer oglądałam już kilkanaście razy i za każdym razem jest lepszy i lepszy. Właściwie nawet przed chwilą dostrzegłam nowy poziom w postaci nieśmiertelnego Coulsona i jeszcze bardziej nie mogę się doczekać odpowiedzi, jak jego zmartwychwstanie i późniejsze radzenie sobie z nim przełoży się na relacje w serialu. Ogromnie podoba mi się też casting Ming-Na Wen, którą lubię jeszcze od czasów Ostrego dyżuru, a także mało komu znanej – bo mało kto ogląda Nashville – Chloe Bennet w roli buntowniczej nowej rekrutki. Poza tym cały klimat prawdziwego „komiksowego” serialu o superbohaterach to bardzo silny bodziec emocjonalny. Nie mam absolutnie żadnych wątpliwości, że ten serial wypali, tylko po prostu chciałabym go już, zaraz, teraz.

Recenzja pilota: Marvel’s Agents of S.H.I.E.L.D. jest komiksem zaklętym w serialu

Powyższa ósemka to oczywiście nie wszystko – zaprezentowane zostały również nowości stacji The CW, ale ponieważ są tak rozczarowujące i tak słabe, zupełnie odechciało mi się w ogóle zaprzątać sobie nimi głowy. Jeśli chcecie się przekonać, czy fantastyka w wydaniu młodzieżowym do Was przemawia, zapraszam tu.

Zostają jeszcze seriale, które pojawią się w midseason i które nie mają jeszcze swoich zapowiedzi. Należą do nich m.in. Believe od Alfonso Cuaróna i J.J. Abramsa, który będzie opowiadać o małej dziewczynce obdarzonej niezwykłą mocą i chroniącym ją byłym skazańcu. W podobnym czasie ma się pojawić również piracki Crossbones z Johnem Malkovitchem i drugi piracki Black Sails, prequel Wyspy Skarbów. A jeśli chcecie zapoznać się z wszystkimi nowościami, fantastycznymi czy nie, zapraszam na prezentacje nowości od NBC, CBS, ABC, FOX. Ja tymczasem pozacieram sobie rączki na rychłą premierę trzeciego sezonu Falling Skies.