Karnawał blogowy: listopad 2012

W tym miesiącu znów nie czytałam zbyt wiele – efekt  oglądania The Cosby Show, zamiast łażenia po necie, w chwilach bezczynności w pracy – ale oto te, które mnie najbardziej zaciekawiły:

1. Znów mnie zawiodłeś mózgu! – czyli o filmach, które powinny nam się nie podobać – Pusiek
Pusiek tym razem atakuje zapewne znienawidzony przez „poważnych krytyków” trend, że po niektórych filmach powinniśmy jechać tak samo jak oni. Ale gdzie tam. Czemu niektóre filmy nie są wcale takie złe jak się wydają, i dlaczego nam się podobają – w bardzo przystępnej formie. Ja się podpisuję obiema łapkami.

2. Dlaczego nie wszystko z Azji jest „trendem”… – blog Azjatycki Cukier
Bardzo proste wyłożenie sprawy dotyczącej  trendów”, jakie ponoć robią furorę w Azji. O tym, że to wszystko to najczęściej nakręcanie sztucznych sensacji wypowiada się autorka bloga. Azjatycki Cukier to ogólnie bardzo ciekawe miejsce, jeśli chcecie dowiedzieć się ciekawostek ze świata dalekiego wschodu, bo pisane z perspektywy emigrantki mieszkającej w Singapurze. Tutaj się jednak przyznam, że ciężko mi potwierdzić prawdziwość własnych słów, bo nie mogłam doszukać się tego faktu wyszczególnionego na blogu – wnioskuję po tekstach. Tak czy inaczej, Azjatycki Cukier traktuje głównie o kosmetykach i kulturze piękna, ale patrzenie na świat Azjatów z tej perspektywy jest, gwarantuję, równie ciekawe.

3. Keep Calm and… pamiętaj skąd to się wzięło – Adeenah
Zawsze się zastanawiałam, skąd w necie wzięła się moda na „Keep Calm and”, ale jakoś nigdy nie zabrałam się do sprawdzenia tego w Googlach. A potem pojawił się ten tekst i poczułam się nagle popkulturalnie bogatsza :)

4. Martwica mózgu? – efekt gwarantowany [Z Pełnym Jajem] – Dwayne & Hudson
Panowie Dwayne i Hudson prowadzą bloga wspólnie, czego efektem są ożywione dyskusje na temat filmów dobrych i filmów złych. Tekst o „Martwicy mózgu” spodobał mi się zaś dlatego, że mam bardzo podobne odczucia – to rzecz po prostu obrzydliwa – ale ja akurat oglądałam ją w towarzystwie ludzi na tyle postrzelonych, że ta obrzydliwość była faktycznie komedią. W scenie z jedzącą zupę mamą głównego bohatera nie dało się zrobić nic innego jak zakrywać oczy i okładać kumpli pięściami, że mi to kazali oglądać ^^

  • Dziękuję za polecenie, Keep Calm i bądź pozdrowiona prosto z krainy brytyjskości. Trafiłam na ten blog pierwszy raz i bardzo mnie to cieszy, bo widzę, że będę miała dużo do czytania na wykładach i wcale nie grozi mi już śmierć z nudów :)

  • Bardzo dziękuję, zapraszam i mam nadzieję, że Ci się tu spodoba :) Pozdrawiam :)

  • Dziękuję za porcję solidnych tekstów do poczytania, bez Ciebie na niektóre bym nie trafiła :)