Dla geeka w necie, czyli jakie serwisy czytam

internet connection concept, 3d generated image
Jak wiadomo, jestem geekiem – filmowo-serialowo-growym najbardziej – i jak każdy geek lubię obcować ze swoim ulubionym światkiem na co dzień. Do tego celu mam kilka ulubionych serwisów internetowych zza granicy, które codziennie dostarczają mu świeżej porcji newsów, ciekawostek, recenzji, rankingów, artykułów i czego nie. I dzisiaj mam ochotę je przybliżyć. Być się Wam spodobają i też zaczniecie je regularnie odwiedzać.

Den of Geek

Aktualnie mój ulubiony tematyczny serwis internetowy. Na pierwszy rzut oka to standardowy serwis zajmujący się fantastyką w kinie, telewizji, komiksach i grach (choć do fantastyki się nie ogranicza) – i jako taki pełen jest najnowszych informacji i bieżących tematów. Ale nie tylko. Są minimum dwie rzeczy, które go w moich oczach pozytywnie wyróżniają. Po pierwsze, jednym z najciekawszych cyklów, jakie prowadzi, są tzw. „look back at” (albo „revisiting”), czyli artykuły-recenzje, w których odświeżają i omawiają starsze produkcje. Czasami przywołują klasyki (niedawno omawiali np. nieodżałowaną Veronicę Mars), czasami próbują ocenić, czy filmy takie Sędzia Dredd dzisiaj jeszcze się bronią, ale tak czy inaczej zawsze starają się sumiennie wymieniać wady i zalety. Lubię czytać te teksty, bo zawsze miło powspominać ulubiony tytuł i skonfrontować swoje „historyczne” opinie z innymi.

Z kolei drugą najfajniejszą rzeczą w Den of Geek są ich rankingi. Prawie codziennie, albo chociaż parę razy w tygodniu, publikują listę najlepszych z najlepszych: najlepszych wąsów w filmach sf, najlepszych odcinków Star Treków o podróżach w czasie, najlepszych filmów Tarantino, etc. etc. Jest tego całe mnóstwo – na tyle mnóstwo, że serwis już sam zgubił rachubę i dla porządku kataloguje je pod jednym linkiem (i dwiema kategoriami). Jak widać, nie wszystkie są na poważnie, ale prawie wszystkie są świetną zabawą (idealnie sprawdzają się np. w chwilowej przerwie od pracy).

Na dodatek Den of Geek w bardzo zabawny sposób prowadzi swój profil na Twitterze. Ponieważ pochodzi – dla odmiany – z Londynu, codzienne rano (czyli w ludzkiej europejskiej porze) wita się z czytelnikami kulturalnym „dzień dobry” i obowiązkowym zaznaczeniem, czy jest już po czy przed kawą, ubolewaniem, że ekspres do kawy się zepsuł, pytaniem, gdzie jest kawa, stwierdzeniem, że kawa, słowem – jeśli w grę chodzi kawa, to oni to napiszą. Serio, czytam te powitania prawie codziennie i zawsze jestem  pełna podziwu dla ich wytrwałości i pomysłów.

Co więcej, jak na Europejczyków przystało, mają bardzo trafne gusta, więc czytając recenzje odcinków np. takiego Revolution – serialu tak idiotycznego, że to się w głowie nie mieści, a tak uwielbianego przez Amerykanów – mam generalnie ubaw po pachy, bo uprzejma złośliwość wylewa się spomiędzy słów. Tutaj dodam, że Den of Geek powinien spodobać się miłośnikom seriali brytyjskich (zwłaszcza fantastycznych), bo regularnie recenzuje prawie każdy odcinek emitowany w brytyjskiej telewizji (m.in. Merlin i Wizards vs Aliens, bo o Dr. Who to nawet nie trzeba wspominać).

Ogólnie, polecam. Zdecydowanie mój serwisowy faworyt. Plus, w recenzjach filmów zawsze podają info, czy napisali ze spoilerami, czy bez.

io9

Miejsce mojego faworyta jednak przez długi długi czas zajmowało amerykańskie io9. Głównym powodem takiego stanu rzeczy był cykl „TV Recap”, czyli jak nazwa wskazuje, omówienia aktualnie emitowanych odcinków seriali fantastycznych (tu już tylko fantastycznych) w Stanach. Z niecierpliwością wyczekiwałam ich tekstów o Fringe, Stargate Universe czy Falling Skies i wręcz się denerwowałam, kiedy nie było ich wtedy, kiedy być powinny. TV Recap to jednak niekoniecznie recenzje, ale analizy, więc idealnie nadają się dla tropicieli intryg. Dodam, że najzabawniejsze recapy prowadzą wobec True Blood – robią to na zasadzie pros ans cons, czyli opisując odcinki praktycznie od deski do deski z zaznaczeniem, co było złe, a co im się podobało. Strasznie fajna zabawa. Co więcej, potrafią być nie mniej złośliwi od Den of Geek, a na dodatek zazwyczaj świetnie udaje im się podsumować dany odcinek już w samym tytule. Niestety jakoś tak wyszło, że przestałam czytać ich serialowe teksty mniej-więcej w tym samym czasie, kiedy sama zaczęłam o serialach pisać, ale w dalszym ciągu zaglądam na io9 z wielką ochotą.

Bo seriale to przecież tylko wierzchołek góry lodowej. io9 to serwis dla fanów fantastyki, ale zamiast najpopularniejszych newsów o filmach i im podobnym skupia się na ciekawostkach z zakresu literatury, fizyki, antropologii, techniki i wielu tematach z pogranicza nauki i fantastyki. Wystarczy spojrzeć na nagłówki i już wiadomo, że to nie jest kolejny typowy serwis dla typowego zjadacza science-fiction, fantasy i horroru. Jeśli więc chcecie się dowiedzieć, jak może wyglądać życie na Marsie, poznać spekulacje o pochodzeniu człowieka i zobaczyć, jaki kierunek może w przyszłości objąć nasz świat, io9 może być dla Was odpowiedzią.

Plus humor. io9 ma świetne poczucie humoru.

A jako ciekawostkę dodam – jeśli ktoś jeszcze nie zauważył – że layout serwisu podoba mi się ogromnie ;)

Kotaku

Siostrzany serwis io9, którego punktem skupienia są gry video, ale jak to zwykle bywa – nie tylko. Można tu bowiem znaleźć wiele ciekawostek na temat popkultury japońskiej (np. cosplaye czy dziwne japońskie reklamy), a na dodatek recenzje najpopularniejszych anime (ostatnio zrobili recenzencki cykl odświeżonych wersji Neon Genesis Evangelion). Czytam ich rzadziej, bo niestety wciąż jeszcze rzadko gram (ale to się zmieni, ha!), ale wchodzę zawsze z ciekawością. Charakteryzuje ich ten sam lekki i bezpośredni styl pisania, a nagłówki są zazwyczaj tak zabawne, że trudno oprzeć się kliknięciu.

GeekTyrant

Na GeekTyrant trafiłam w zasadzie dopiero kilka dni temu, ale od razu można powiedzieć, że zapowiada się naprawdę ciekawie. Przede wszystkim zwraca uwagę nietypowym layoutem, bo zamiast tekstu ma praktycznie same grafiki. Treść obraca się już wokół standardowych geekowych tematów – głównie newsów filmowych – ale standardowo jest tu do znalezienia nieco więcej. Moją największą uwagę zwracają ikonografiki, których na GeekTyrant jest aktualnie 141, a zaraz po nich kategoria Soundtrax, czyli coś jak odcinkowe słuchowisko o ścieżkach filmowych. Nie zdarzyło mi się jeszcze przesłuchać ani jednego, ale brzmi zachęcająco. Poza tym osoby śledzące GeekTyrant na Google+,  a nie mieszkające w Stanach, codziennie rano mogą się spodziewać świeżej porcji newsów dostarczonych prosto po nos, dzięki czemu nawet przed umyciem zębów może się człowiek uradować, że prawdopodobnie powstanie serialowa wersja Wodnego świata. Geek we mnie bardzo takie poranki lubi.

Poza tym GeekTyrant ma podłączenie do Zergnet, a Zergnet to już zupełnie osobna bajka…

Zergnet

Zergnet to potwór, który pożera czas i jest szczególnie niebezpieczny w godzinach pracy. Zawsze, jak mówię sobie „tylko jak skończę kanapkę”, pięć minut magicznie zmienia się w piętnaście, a mi jest głupio i czym prędzej przywołuję się do porządku (przynajmniej do czasu kolejnej przerwy). Bo Zergnet to nie serwis jako taki, ale agregator artykułów. Wyświetla linki do konkretnych tekstów w obrębie serwisów, które ma w swojej sieci, i kusi obrazkami, tytułami, fragmentami, których ma milion i które wydają nigdy się nie kończyć. Zazwyczaj są to rzeczy typu najlepsze zestawienia, a że obok filmów potrafi wyświetlić gry, obok gier seriale, obok seriali komiksy, to pętla nigdy się nie kończy, bo zawsze pojawi się link powiązany do linku powiązanego i się klika, klika i klika. Wciągające, ale polecam tylko wytrwałym ;)

Blastr

Blastr jest serwisem należącym do stacji Syfy, więc zawiera całe mnóstwo tekstów przede wszystkim o serialach fantastycznych (np. zbiorowe zapowiedzi na dany tydzień, sezon, rok, etc.), ale miłośnicy ekranowych science-fiction i fantasy znajdą tu również inne ciekawostki, np. bardzo cenione przeze mnie zestawienia i listy (np. najlepsze prezenty dla geeków, najlepsze gadżety z seriali, etc.), a także ciekawostki prosto z Internetu (np. obrazki dnia, linki do amatorskich filmów na YouTube). Na Blastr zaglądam raz na jakiś czas, kiedy już nagromadzi się pewna ilość interesujących mnie rzeczy, i zazwyczaj jest co przeglądać.

The Mary Sue

The Mary Sue, jak zdradza nazwa, jest serwisem teoretycznie skierowanym do geeków kobiet – i rzeczywiście tak jest, choć miejsce dla siebie znajdzie również geek ogólny. Treści dla tych pierwszych przejawiają się natomiast w omawianiu różnych popkulturalnych tematów w odniesieniu do kobiet, czego przykładem są np. analizy postaci kobiecych w grach czy filmach, zestawienia najciekawszych bohaterek różnorodnych popkulturalnych mediów i przedstawianiem treści, które do kobiet mogą przemówić bardziej (np. pomysły na sukienki inspirowane konkretnymi tytułami). Na The Mary Sue również trafiłam stosunkowo niedawno, więc nie są mi jeszcze znane wszystkie jej tajniki, ale tyle, ile widziałam całkiem mi odpowiada (The Mary Sue jako pierwsza podała mi linka do Alicii Keys śpiewającej piosenkę czołową do Gumisiów – w stylu Alicii Keys – więc na długo zapisze się w mojej pamięci). Serwis jest również bardzo aktywny na Twitterze, a to zawsze umila wrażenia.

Whedonesque

A na koniec pozycja najbardziej ze wszystkich nietypowa, czyli społecznościowy blog, na którym każdy może opublikować link do treści dotyczącej universum Jossa Whedona – począwszy od niego samego, przez produkcje, jakie stworzył lub nad jakimi pracuje, kończąc na aktorach, z którymi współpracował, i generalnie wszystkim, co jest z nim nawet przelotnie związane. Wbrew pozorom, newsy pojawiają się praktycznie codziennie, więc dla fanów Jossa to strona numer jeden – mała, ale z dużą dawką miłości. Na dodatek na Twitterze co chwila publikuje cytaty bądź zdjęcia z ukochanych seriali, a jak się nagle w pracy człowiek nadzieje na takie I love my captain to mu się od razu cieplej na sercu robi. You can’t stop the signal :)

I to pokrótce na tyle. Jeśli coś mi się jeszcze przypomni, napiszę to w komentarzach, a jeśli Wy macie serwisy, które chcielibyście polecić mnie, to będzie mi bardzo miło się z nimi zapoznać :)

  • Co za kopalnia ciekawych stron! Żadnych nie znałam, bo do tej pory zadowalałam się informacjami z blogów/stron na fejsie, ale chętnie jakiś z tych portali wypróbuję. Den of Geek na pierwszy ogień :)

  • Dzięki, dzięki, dzięki! Już nigdy nie będę się nudzić :D

  • The Mary Sue to coś dla mnie ;>

  • Podziwiam, że masz czas to wszystko przeglądać.

    • Poza Zergnetem, wszystkie te strony mam podpięte do Twittera, FB i G+, żeby być z materiałami na bieżąco. Jak mi się coś rzuci w oczy, to wchodzę. Faktycznym przeglądaniem zajmuję się, gdy mam te więcej czasu :)

  • http://www.dorkly.com/ – uwielbiam. Gros materiałów satyrycznych dla nerdów (szczególnie komputerowych, ale nie tylko). Mocnym punktem są filmiki parodiujące niektóre gry video – naprawdę zabawne i błyskotliwe. Moja ulubiona geekowska strona.

  • Lecę zapoznać się z The Mary Sue!

  • A ja poleciłbym Topless Robot – http://www.toplessrobot.com/ Co prawda ostatnio osoba prowadząca się zmieniła, stąd jest tam obecnie dość niemrawo, ale warto poprzeglądać archiwum, jak dla mnie – najlepsza tego typu stronka w necie.

    Pozdrawiam!

  • Mój czytnik RSS przytył o kilka kolejnych stron. Dzięki! :D