Continuum: Zapięty na ostatni guzik

continuum-s1-f

[1×10] Finał pierwszego sezonu Continuum odbył się już jakiś czas temu, ale dzięki radosnym wieściom o zamówieniu drugiego nabiera jeszcze lepszych kształtów. Nie tylko bowiem pozwolił serialowi utrzymać świetny poziom do samego końca, ale otworzył bardzo ciekawą drogę do kontynuacji.

Zaniedbałam nieco zabranie się do opisania finału Continuum (wszystko przez Buffy, nie przeze mnie), ale to wcale nie oznacza, że serial przestał mi się podobać. Wręcz – kompletnie – przeciwnie. Choć wątki przewodnie poszczególnych odcinków skupiały się wokół policyjnych śledztw, były tylko pretekstem do wstawiania w swoje miejsce poszczególnych elementów układanki. I tak stopniowo mogliśmy głębiej zapoznać się z motywacjami Liber8, zobaczyć, w jaki sposób zrodziła się ich idea i jak, krok po kroku, Alec odgrywa w tym swoją własną rolę, a Kiera staje się wręcz instrumentem, który wpłynie na kształt przyszłości. Wszystko to pozwoliło odkryć, że Continuum to serial niezwykle dopracowany, zaplanowany i po prostu zapięty na ostatni guzik. Spoilery.

Akcja Continuum przez cały czas rozwijała się niespiesznie, ale konsekwentnie. Napięcie zaczęło rosnąć zwłaszcza od szóstego odcinka („Time’s Up”), w którym Liber8 postanawia zmienić taktykę i zamiast szukać sposobów na powrót do swojego czasu, rozpoczyna rewolucję w umysłach ludzkości tu i teraz. Metody i knowania stosowane przez Kagame doprowadzają do zamieszek i powstania młodocianych grup rewolucjonistów, najbardziej podatnych na nienawiść względem rosnącego reżimu korporacji. Jednym z nich – w jednym z najlepszych twistów w całym serialu – staje się przyrodni brak Aleca, Julian, którego rola w kształtowaniu Liber8 okazuje się wręcz fundamentalna. Uwielbiałam sposób, w jaki Continuum wodziło nas za nos sugestiami, że Julian może być młodą wersją Kagame, ale równie mocno podobał mi się sposób, w jaki te teorie zostały rozwiane. Największe wrażenie zrobiło na mnie jednak umiejętne i naprawdę ciekawe połączenie ze sobą dwóch pozornie nie związanych ze sobą wątków – pościgu Kiery za Liber8 z dziwną sytuacją rodzinną Aleca. Od początku było widać, że gotowało się tam coś specjalnego, ale scenarzyści nie spieszyli się z rozwinięciem tej sytuacji. Uderzyli jednak dokładnie w odpowiednim momencie, idealnie uwierzytelniając to tło i podsycając dalsze napięcie. Przełomowy dziewiąty odcinek („Family Time”) to bez wątpienia najlepsze osiągnięcie w tym serialu.

Po tym się na pewno zacznie.
Po tym się na pewno zacznie.

Kolejnym pozytywnym elementem – o którym spekulowałam w swoim wcześniejszym wpisie – było wprowadzenie do umysłu Kiery wątpliwości. Zaczęła powoli dostrzegać dziury w konstrukcji swojego świata i już 2077 roku widać, że nie wszystkie wygodne odpowiedzi ze strony władz w pełni ją satysfakcjonują. Przy okazji dostaliśmy też wgląd w jej ludzką, jak na Protectora, twarz, – moment, w którym powstrzymuje oddział przed aresztowaniem Kelloga, by dać mu czas na pożegnanie zabitej siostry, zdecydowanie wpłynął na lepsze, jeszcze bardziej ludzkie postrzeganie tej postaci. Na tę korzyść działa również fakt, że bezustannie usiłowała pokrzyżować plany Liber8, choć już nie tylko przez wzgląd na zmiany w przyszłości. Na początku serialu jej pobudki mogły wydawać się samolubne – choć zrozumiałe – ale w jego trakcie uświadomiła sobie, że na pierwszym miejscu zawsze powinno stać ludzkie, zwłaszcza niewinne, życie. Nawet, jeśli miałoby to oznaczać całkowite zaprzepaszczenie szansy na powrót do domu.

Patrząc obiektywnie, najsilniejszą stroną Continuum jest realistyczne przedstawienie problemu urastających w siłę korporacji i powolnym odbieraniu człowiekowi jego własnych podstawowych praw. Realia 2077 roku nie są zupełnie bezpodstawne, a przez to znacznie bardziej niepokojące. Stąd też Kagame i Liber8 są tak trudni do końcowego odbioru – z jednej strony tak łatwo zrozumieć ich motywację i z nią sympatyzować, z drugiej tak trudno zaakceptować obrane przez nich metody. Serial w zasadzie bez przerwy zadawał trudne pytania, zarazem nie udzielając na nie odpowiedzi, czym udowodnił, że ma do przekazania naprawdę niebanalny przekaz. Muszę jednak powiedzieć, że tym, co było dla mnie najbardziej pozytywnym zaskoczeniem w Continuum jest fakt, jak świetnie udało mu się oddać zwykłe ludzkie emocje i słabości. Zaczęło się od całkowitych drobnostek – zainteresowanie Aleca życiem Kiery, jego niechęć wobec oddania swojej zasługi Betty czy jego brzydkim potraktowaniu Juliana w reakcji na jawnie niesprawiedliwie potraktowanie jego. Gdzie indziej niepokoje i podejrzenia rosnące wśród członków Liber8. W końcu – poszukiwanie przez Kierę pocieszenia u jedynego człowieka, który kiedykolwiek może ją w pełni zrozumieć (w tym momencie bez skrępowania powiem, że przestaję shipować Kierę z Carlosem). Dzięki takim scenom, takiemu przywiązywaniu uwagi do szczegółów, bohaterowie zyskują trzeci wymiar i stają się o wiele bardziej wiarygodni. A serial bez dobrze ukształtowanych bohaterów daleko przecież nie zajdzie.

Współpraca tych dwóch panów dostarczyła niemało śmiechu.
Współpraca tych dwóch panów dostarczyła niemało śmiechu.

Sam finał rozwiał wiele wątpliwości – na przykład wiemy już na pewno, że to przyszła wersja Aleca wysłała Kierę do 2012 roku – ale równocześnie zadał tyle samo nowych pytań. O motywacjach Aleca i jego powiązaniach z Kagame można na razie tylko spekulować. Problem na pewno pojawi się też w teraźniejszości, skoro Carlos dokładnie widział Kierę maskującą się w kombinezonie, i skoro to nie Kagame będzie dalej kierowal Liber8. Bardzo się cieszę, że Continuum dostało zamówienie na drugi sezon – pierwszy okazał się w końcu gigantycznym hitem w Kanadzie – ale przed scenarzystami stoi teraz nie lada zadanie. Pierwszy sezon zamknął się idealnie; ewidentnie było widać, że był od początku do końca przemyślany. Przykro byłoby widzieć, jak tak dopracowana historia zaczyna się nagle robić dziurawa. Mam nadzieję, że scenarzyści mają na to plan, że kontynuacja będzie naprawdę kontynuacją, a nie tylko próbą pociągnięcia tej historii dalej. Czytałam, że cała ekipa podchodzi do tego bardzo entuzjastycznie, więc ja również, ale nie zaszkodzi mocno trzymać kciuków. Continuum okazało się zbyt przyjemną niespodzianką, i taką niech pozostanie za rok. 8/10.

  • Kolejna inspiracja ;) Także wydaje się ciekawy, więc kiedyś na pewno do niego dojdę, wszak seriale tak szybko się kończą…

  • O ile początek był wciągający tak później serial zaczął mnie męczyć. Niby sprawy jakoś wiążą się z głównym wątkiem, ale za dużo w nich przypadkowości. Ewolucja bohaterów tez mnie zbytnio nie przekonało, nie wykorzystano również potencjału przyszłości. Końcówka sezonu też specjalnie nie zachwyciła i zupełnie nie mam wrażenia że chcę więcej. Dla mnie to bardziej niewykorzystany potencjał niż serial zapięty na ostatni guzik. Spodziewałem się czegoś lepszego.