Continuum: Akcja z twistem

continuum-sezon-1-f

[1×01] Nie mogę powstrzymać się przed jak najszybszym napisaniem kilku zdań o pilocie Continuum – nowego serialu science-fiction, który wystartował wczoraj wieczorem. Głównie dlatego, że swym napakowanym akcją całokształtem sprawił mi wielce pozytywną niespodziankę. Zalet ma jednak znacznie więcej.

W zestawieniu nowych seriali fantastycznych na 2012 rok pisałam, że nie spodziewam się po Continuum za wiele – ale może właśnie dzięki temu pozytywnie się rozczaruję. Niniejszym oznajmiam więc, że po obejrzeniu premierowego odcinka – „A Stitch in Time” – pozytywnie się rozczarowałam. Pilot zapowiada wciągającą i intensywną rozrywkę, która przy odrobinie szczęścia i właściwym poprowadzeniu fabuły ma szansę się wyróżnić. Życzę mu tego już teraz, bo przedstawiony świat (światy?) wraz z zamieszkującymi go bohaterami szybko przypadły mi do gustu. Ale od początku.

Akcja Continuum rozpoczyna się mocno – powiem tylko, że od hitchcockowskiego trzęsienia ziemi. Okazuje się, że ludzkość w 2077 roku żyje pod jarzmem korporacji, które uratowały upadający rząd praktycznie go wykupując. Coraz większe przypadki ograniczenia swobody obywatelskiej i łamania praw człowieka zmusiły bojowników o wolność, znanych jako Liber8, do radykalnych działań. W dniu swojej egzekucji wprowadzili w życie plan, który miał przenieść ich sześć lat wstecz i umożliwić rozpoczęcie wojny. W momencie aktywowania tajemniczego urządzenia, Kiera Cameron (Rachel Nichols), policjantka z Vancouver City Protective Services, interweniuje z zamiarem przeszkodzenia w ucieczce. Razem ze skazańcami niespodziewanie ląduje jednak w 2012 roku. Bez możliwości powrotu do domu i syna, postanawia wytropić członków Liber8 i zapobiec wojnie, którą zamierzają wywołać. Jej sojusznikiem zostaje nastolatek Alec, geniusz technologiczny (i nie tylko), oraz detektyw lokalnej policji.

Choć wydaje się prosto – nie jest. Każda warstwa skrywa drugie dna, które w pilocie szybko wychodzą na jaw, ale zapowiadają wiele ciekawych twistów na przyszłe odcinki. Właśnie te twisty zrobiły na mnie największe wrażenie – wyobraźnia od razu podpowiadała mi wiele ścieżek, jakimi może podążyć ten serial, a żadna z nich nie wydawała się prosta. Lubię pewien poziom skomplikowania zarówno przeszkód stawianych przed bohaterami, jak i zależności pomiędzy nimi, a Continuum dało mi ich zdecydowany przedsmak. Przykładem jest np. już główna bohaterka – przykładna przedstawicielka stróżów prawa. Tych samych, którzy trzymają w ryzach wszelkie przejawy buntu wobec rządów korporacji. Przewiduję dużo pytań o to, kto tu jest „dobry”, a kto „zły”. Co prawda pozostaje tylko mieć nadzieję, że moje oczekiwania znajdą odzwierciedlenie w dalszej części sezonu, ale pilot, w przeciwieństwie do innych ostatnich seriali z gatunku, napełnił mnie solidną porcją optymizmu. Oby tak dalej.

Kolejną zaletą Continuum jest akcja, intensywność i dobre tempo. Nic się nie dłuży, nic nie zanudza, praktycznie każda scena jest na swoim miejscu, a 43 minuty lecą jak z bicza strzelił. Wrażenie to potęguje dynamiczna kamera i szybka, wyrazista muzyka – co równocześnie świetnie komponuje się z efektami wizualnymi (zachwyciła mnie komputerowa dziupla Aleca). Efektów specjalnych z kolei nie jest dużo i nie narzucają się, a sama technologia nie wydaje się jakoś wybitnie przesadzona. Kiera dysponuje np. wszczepem-pomagajką, czyli zainstalowanym w mózgu płynnym chipem, pozwalającym jej na zdalną komunikację z bazą, nagrywanie filmów, skanowanie otoczenia czy umożliwianie Alecowi widzenia jej oczami. Z pewnością nie raz przyjdzie jej to wszystko z pomocą – ale mniej-więcej o tym jest przecież ten serial. Jedyną rzeczą, do jakiej mogłabym mieć jakieś zastrzeżenia to naprawdę brzydki (nie używając gorszych słów) kostium Protectora (jak nazywają się siły porządkowe w 2077 roku). Ma okropny krój i odrażający kolor i nie jestem w stanie zrozumieć, co skłoniło projektantów do stworzenia go właśnie w takiej, a nie innej wersji.

Przy okazji serialowego zestawienia wspomniałam też o grze aktorskiej Rachel Nichols, która nieszczególnie mnie ostatnio satysfakcjonowała. Po pierwszym odcinku Continuum nie mogę mieć jeszcze pełnej odpowiedzi, czy już się jej polepszyło, ale mogę za to powiedzieć, że nie było tak źle, jak się bałam. W paru scenach była drętwa i pozbawiona wyrazu, prawda, ale z kolei w innych przekonała mnie do Kiery w wystarczającym stopniu. W porównaniu do innej głównej bohaterki – granej przez Jennifer Morrison w Once Upon a Time – Nichols wypada dla mnie znacznie lepiej. Co jednak przy okazji obsady zaskoczyło mnie najbardziej, to ilość znanych twarzy z innych serialowych sci-fi. Mamy tu przede wszystkim Tony’ego Amendolę, czyli niezapomnianego Bra’taca ze Stargate SG-1, oraz Erika Knudsena, nastolatka z Jericho, a krótkie jak na razie występy zaliczyli też – ponownie ze Stargate, ale tym razem z SGU – Jennifer Spence (dr Park) i Mike Dopud (Varro). Ale największą i najfajniejszą niespodziankę sprawił – i jestem przekonana, że jeszcze sprawi – Cigarette-Smoking Man! Coś pięknego widzieć Williama B. Davisa znowu na ekranie.

Wszystko to oczywiście tylko początek i trudno przewidzieć, co z Continuum wyjdzie dalej. Mam jednak szczerą nadzieję, że serial pójdzie za przykładem swojego własnego początku i w dalszym rozwinięciu zapewni nam stale narastające hitchcockowskie napięcie. Dawno żaden serial, po którym niewiele się spodziewałam, tak mile mnie nie zaskoczył. Z niecierpliwością będę więc czekać na kolejne odcinki, licząc, że z tygodnia na tydzień zapewnią mi dawkę fajnej, przyzwoitej rozrywki w klimacie.

  • osobiście prawie spadłam z krzesła widząc Bra’taca i chyba tylko dlatego obejrzałam odcinek do końca, niestety w przeciwieństwie do ciebie nie jestem aż tak „mile zaskoczona”, niestety z nudów troszkę przewijałam akcję do przodu…

    a z twistów zafascynował mnie Aleksander ;))

    • Ja się po prostu spodziewałam totalnego i tandetnego badziewia, zrobionego gorzej od „Once Upon a Time”, i najbardziej zaskoczyło mnie to, że go właśnie nie dostałam ;) Pilot aż na kolana nie powala, ale moim zdaniem trzyma dość przyzwoity poziom :)

  • Zapominiałaś o Lexii Doig czyli Andromedzie

    • To by się zgadzało, bo nigdy nie oglądałam tego serialu ;) Ale dzięki za info.

  • Czemu się nie chwaliłaś, że masz takiego świetnego bloga? Dopisałam do listy linków u siebie i oczywiście często będę tutaj gościć:)

    • Dzięki, Buffy1977 – za miłe słowa i link ;) A nie mówiłam nic, bo szczerze mówiąc, nie wiedziałam, że taka fantastyka to też Twój temat ^^

  • Cancer-man ftw!