O Bibliotece wiecie już pewnie wszystko – z całą pewnością podstawy, czyli dlaczego warto do niej w ogóle zajrzeć. Być może oczarował Was również Noah Wyle powracający do swojej szalonej roli Flynna Carsena. Dziś oddaję głos Christianowi Kane’owi, który opowiada o swojej przygodzie z Bibliotekarzami, pracy na planie i nowościach czekających nas w drugim sezonie.

Jak pisałam wcześniej, Christiana Kane’a – w tym a nie innym popkulturowym gronie – przedstawiać raczej nie trzeba. Nawet, jak się go nie zna albo nie widziało w wielu produkcjach, to i tak się go lubi (nawet jak nie widziało się go w jego kluczowych produkcjach). Po tej rozmowie mogę zaś dodać jeszcze jedno: przeprowadziłam już kilka wywiadów, każdy przesympatyczny, ale jeszcze żaden nie wprawił mnie w stan takiej szczęśliwości jak rozmowa z Christianem na temat Bibliotekarzy. Zapewniam Was, przed Wami dużo radości. Przeczytajcie jeszcze przedpremierowy dwugłos o początku drugiego sezonu na Pulpozaurze i będziecie gotowi na wszystko.

Twój bohater, Jacob Stone, jest postacią należącą do dwóch światów: akademickiego, który utrzymuje w tajemnicy, oraz, można rzec, świata kowbojskiego. Jakie są twoje przemyślenia dotyczące Jacoba? Którą ze stron jego osobowości lubisz najbardziej?

Najbardziej lubię fakt, że obie strony są ze sobą połączone. Świetnie bawię się odgrywaniem bohatera, który ma do ukrycia coś, z czego powinien być dumny. Sam pochodzę z Oklahomy, a John Rogers napisał tę rolę dla mnie – rolę gościa, który pochodzi z Oklahomy, więc twardziela, właśnie takiego kowboja, który wykonuje ciężką fizyczną pracę pomimo tego, że ze swoim intelektem mógłby pracować gdziekolwiek indziej. Pojawiają się pytania, dlaczego tak postępuje. W trzecim odcinku dowiadujemy się wielu nowych rzeczy na temat przeszłości Jake’a. Dokładnie poznajemy jego dzieciństwo i powody, przez które jest taki, jaki jest. Dzięki temu łatwiej będzie zrozumieć dlaczego nie poszedł tamtą ścieżką i czemu tak się z nią kryje. W drugim sezonie wszystkie karty zostają wyłożone na stół, i to całkiem wcześnie. W efekcie mój bohater przechodzi wewnętrzną przemianę i zaczyna być dumny z tego, kim jest. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki John Rogers napisał ten wątek, bo dał mi możliwość zaprowadzenia bohatera w miejsce, w którym wreszcie czuje się komfortowo, gdzie może pozbyć się wstydu związanego z własnym umysłem. W tym sezonie składam się na nowo i staję się dumny z tego, kim jestem. Sam wątek bohatera zmagającego się z zażenowaniem, że nie jest taki jak wszyscy – nawet, jeśli potrzeba było drugiego sezonu, żeby go pokazać – a potem akceptującego swoją inność jako coś, co go wzbogaca jest według mnie bardzo ciekawy.

Wow, to brzmi wspaniale, zwłaszcza ten fragment o ewolucji postaci. Jest na co czekać!

Tak, w zasadzie wszyscy bohaterowie dostają w tym sezonie naprawdę niezłe rozwinięcia postaci. Będzie co oglądać, zobaczymy ewolucję Jake’a Stone’a.

Ewolucja Jake’a Stone’a – to powinno być nagłówkiem jakiegoś artykułu. Tymczasem czytałam w innym wywiadzie, że musiałeś oduczyć się sztuki walki, bo Jacob Stone nie jest Eliotem Spencerem. Patrząc na Leverage i Bibliotekarzy, która postać jest ważniejsza dla Ciebie jako aktora?

Byłem akurat w trakcie trasy promocyjnej filmu 50 to 1, kiedy zadzwonił do mnie Dean Devlin i zapytał, czy chcę wystąpić w Bibliotekarzach – na co odpowiedziałem zdecydowane stuprocentowe tak. Drugą rzeczą, którą mi powiedział, prawie że w tym samym zdaniu, było „musisz oduczyć się wszystkiego, co wiesz o sztuce walki”. „Ooook”. I miał rację. Odgrywałem Eliota Spencera przez długi okres czasu, a jest to postać bardzo precyzyjna i niebezpieczna – tymczasem teraz mam kolesia, który zasadniczo bije się tylko podczas bójek w barze. Już pierwszej scenie walki w Bibliotekarzach zorientowałem się, że jestem zbyt precyzyjny, że te ciosy nie wyglądają jak knajpiana przepychanka – tylko że zapomnienie wszystkiego, za co płacili mi przez pięć lat nie było wcale łatwe! Jednak z drugiej strony miałem też niezły ubaw, bo te wszystkie ruchy, nawet Eliota, to zasadniczo taniec, a nie odwzorowanie prawdziwego życia. Przy Bibliotekarzach musiałem więc nauczyć się innego tańca. Można powiedzieć, że musiałem oduczyć się salsy, żeby zrobić miejsce na tango [śmieje się].

Kiedy byłeś ostatnio w bibliotece? Uważasz, że w dzisiejszych czasach biblioteki wciąż mogą być miejscami pełnymi magii?

Och, zdecydowanie tak. Kiedy byłem na studiach, nie było nic lepszego od robienia researchu, aktu dotykania książki czy pisania notatek własną ręką. Do dzisiaj uwielbiam ten sposób poszukiwania informacji. Za to w bibliotece nie byłem od dawna, bo wiesz, teraz mamy komputery, ale miałem to szczęście, że otrzymałem od nowojorskiej biblioteki certyfikat czyniący mnie honorowym bibliotekarzem. Z całej obsady serialu, jestem jedynym prawdziwym bibliotekarzem! [śmieje się]. Może poza Noah Wylem, ale tak, mam zaświadczenie od prawdziwych bibliotekarzy!

A wracając do serialu, Bibliotekarze są przedstawiani jako serial familijny, ale czy zdarza ci się spotkać fanów w wieku dorosłym, którzy za nim przepadają?

O rany, powiem tak: dopiero co mam za sobą trzy Comic-Cony, jeden po drugim, a przedział wiekowy mieścił się tam gdzieś pomiędzy cztery do stu lat. To wręcz niepoważne, jak otwartą i różnorodną wiekowo mamy widownię; nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłem. Anioł ciemności był serialem dla dorosłych, Leverage był skierowany bardziej do młodego pokolenia, Bibliotekarze są otwarci dla całych rodzin. Widok dzieciaka czekającego w kolejce, żeby powiedzieć mi „cześć” był dla mnie aż zaskakujący. Nigdy nie doświadczyłem tego uczucia na tak wielką skalę. To część magii tego serialu – nie trzeba kłaść dzieciaka spać, żeby móc obejrzeć serial, można go oglądać całą rodziną. Wydaje mi się, że właśnie dzięki temu tak świetnie sobie radzi.

Z innej beczki: serial jest przepełniony dużą ilością treści na poziomie „meta”, takich jak nawiązania do popkultury, dekonstrukcje czy recykling znanych wątków. Czy uważasz, że bez tych nawiązań byłoby ciężko sprzedać widzom serial o cotygodniowym ratowaniu świata?

Zgadza się, tak uważam. Jeśli jest jedna rzecz, której nie cierpię w serialach, byłby to fakt, że wielu scenarzystów nie traktuje widzów poważnie. Nasi scenarzyści nie popełniają tego błędu. Bohaterowie zatopieni we współczesnej popkulturze są mądrzejsi niż ludziom się wydaje. Jeśli ktoś próbuje to upraszczać tylko po to, żeby widzowie mogli zrozumieć, co dzieje się na ekranie, to a) wykazuje się sporą zarozumiałością, b) nie pomaga ludziom zrozumieć niczego. Więc nasz serial jest nie tylko zabawny i rozrywkowy, ale również edukacyjny. I wiesz, jak to jest – dziś, żeby utrzymać serial dziejący się współcześnie trzeba umieć nadążać na nauką i technologią. Nasi scenarzyści nie mają zamiaru niczego upraszczać, nie przepraszają za swoją erudycję, ale robią to na tyle z szacunkiem, żeby wszyscy mogli zrozumieć, o co chodzi. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć – z rozmów z ludźmi, którzy nasz serial oglądają – że wszyscy rozumieją, o czym jest mowa.

Porozmawiajmy chwilkę o drugim sezonie. Wiemy, że zobaczymy nowych wrogów, postacie literackie (Fictionals), sam wspomniałeś już o wątkach rozwijających bohaterów. Co nowego zobaczymy jeszcze w tym sezonie?

Cały sezon kręci się właśnie wokół postaci literackich, które musimy powstrzymywać, a pojawia się ich bardzo dużo, więc jeśli ktoś jest fanem w zasadzie dowolnego gatunku literackiego, to zobaczy kilku swoich ulubionych bohaterów. Na pewno zobaczymy Frankensteina, Królową Kier, a naszym głównym przeciwnikiem w tym sezonie jest Prospero na spółkę z Moriartym. Myślę, że widzów ucieszy możliwość obejrzenia postaci, z którymi się wychowywali, w swoim własnym telewizorze – i to nie jednej. Nie bierzemy tylko książek o Sherlocku Holmesie, nie bierzemy tylko Frankensteina – jesteśmy Bibliotekarzami, więc przygarniamy ich wszystkich! Wydaje mi się, że to się ludziom spodoba, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że żyjemy w świecie komputerów, w którym potęga książki wydaje się zapomniana.

Od samego słuchania mam ochotę iść i oglądać już teraz! Ale teraz weźmy na tapetę postacie. Nie jest ich wcale tak wiele, ale serialowi i tak udało się stworzyć świetne, zabawne i skomplikowane relacje pomiędzy nimi. Dla przykładu uwielbiam sposób, w jaki Jake reaguje na wybryki Ezekiela, jakby po prostu nie wierzył, że można się tak zachowywać. Którą z tych relacji lubisz w serialu najbardziej?

O rany, wcale nie jest łatwo na to odpowiedzieć, bo każdy bohater ma dla Jake’a inne znaczenie. Cassandrę traktuje po bratersku, stara się nią opiekować jak siostrą. Z Eve też jest ciekawa sytuacja, bo grałem brata Rebecci Romijn w jej serialu, King & Maxwell, więc już na starcie miałem wobec niej braterskie odczucia. Z kolei Ezekielem Jake mógłby się w ogóle nie przejmować, ale w trakcie tego sezonu też rodzi się pomiędzy nimi swego rodzaju relacja braterska. Wszyscy stajemy się rodziną, a z niej całej uważam, że to właśnie Jake posiada największe serce. Przyjmuje na siebie rolę starszego brata i stara się pilnować, by wszyscy trzymali się z dala od kłopotów – bardziej w sensie fizycznym niż mentalnym. Może niekoniecznie wobec Ezekiela, bo jemu należy się trochę łupnia, jeśli ma dojrzeć, ale z drugiej strony to Jake byłby pierwszym wyciągającym go z ognia, jeśli za bardzo by się sparzył, bo Jake naprawdę troszczy się o tych ludzi i naprawdę mu na nich zależy.

Ostatnie pytanie. Jestem fanką science fiction, a w ten poczet zaliczam również Star Treka. Pytanie bardzo geekowe: jak pracowało ci się z Jonathanem Frakesem?

Mam same dobre rzeczy do powiedzenia o Jonathanie Frakesie. Jonathan Frakes jest zdecydowanie jednym z moich ulubionych telewizyjnych reżyserów wszechczasów. W sumie wystarczy powiedzieć samo „reżyserów”. Jego energia budzi nas z samego rana, bo jego obecność zawsze gwarantuje świetną zabawę. Gram pod jego opieką już od siedmiu lat, bo reżyserował po trzy odcinki Leverage w sezonie i teraz kręci trzy odcinki Bibliotekarzy w każdym cyklu. Jest moim serdecznym przyjacielem już nie pamiętam od jak dawna. Kiedy wiadomo, że to właśnie on będzie kręcił nam odcinek, że to właśnie Pierwszy (Number One) będzie nam przewodził, wiemy, że mamy przed sobą wspaniały dzień. Stawiamy się na planie jak króliczki. Jeśli mamy zacząć dzień od gry z Johnem Larroquettem i Jonathanem Frakesem na planie, nawet nie potrzebujemy kawy. Oni wystarczają nam za całą kofeinę! Moje pochwały nie mają końca – Jonathan Frakes po prostu dodaje mi wiary w to, co robię i wytwarza najlepszą atmosferę, jakiej w życiu doświadczyłem.

Aż brak mi słów. Dzięki za tę historię!

Dzięki! Cieszę się, że porozmawialiśmy; mam nadzieję, że spodoba ci się drugi sezon!

Oj, z całą pewnością! Trzymaj się i życzę powodzenia!

Polska premiera drugiego sezonu Bibliotekarzy 8 listopada o godz. 21:00 na Universal Channel.